
23 mar Przesłanki odpowiedzialności Nadleśnictwa
Zapytanie od czytelnika:
W związku z ostatnimi wichurami doszło do powalenia konaru drzewa na sprzęt rolniczy pozostawiony przy skrajni lasu. Właściciel sprzętu – spółka rolna – żąda odszkodowania od Nadleśnictwa. Wskazuje, że pracownicy LP nie zrobili wszystkiego, aby zapobiec zdarzeniu. Jakie są zasady odpowiedzialności Lasów Państwowych w takiej sytuacji.
Odpowiedzialność Nadleśnictwa za powalone drzewo oparta jest na zasadzie winy sformułowanej w art. 415 kodeksu cywilnego, który stanowi, iż kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia. Wina Nadleśnictwa może przyjąć postać niedbalstwa tzn. niedołożenia przez pracowników Lasów Państwowych należytej staranności, aby do szkody nie doszło.
Winę Nadleśnictwu będzie można przypisać tylko w sytuacji, gdy udowodnione zostanie, iż pomimo posiadania dostatecznych informacji o złym stanie drzewa, nie podjęto wystarczających (albo żadnych) działań.
Przedstawiony stan faktyczny nie wskazuje na takie elementy, dlatego warto choćby przykładowo wskazać jakie zdarzenia od tej winy uwalniają.
W pierwszej kolejności nasuwa się niemożność wcześniejszego rozpoznania zagrożenia, które wyklucza niedbalstwo. Prawo nie stanowi, w jakich okresach pracownicy Nadleśnictwa powinni dokonywać stosownych czynności kontrolnych i podejmować działania zapobiegające niebezpieczeństwu. Nie sposób postawić wymagania bezustannego monitorowania stanu drzew wzdłuż ciągów komunikacyjnych. Na pewno konieczne jest reagowanie na wszystkie sygnały o możliwych zagrożeniach (pisma, wnioski, zgłoszenia zewnętrzne) i nie pozostawianie ich bez odpowiedzi.
Nadto po zgłoszeniu faktu uszkodzenia sprzętu przez konar drzewa właściwe wydaje się zabezpieczenie materiału dowodowego na potrzeby możliwego procesu sądowego. Nie byłoby błędem co najmniej wnikliwe fotografowanie miejsca zdarzenia a w szczególności feralnego drzewa i konaru. Najlepszym rekomendowanym rozwiązaniem będzie zabezpieczenie dowodu poprzez poddanie drzewa ocenie biegłego dendrologa. Będzie on w stanie ocenić, czy drzewo które dokonało szkód w pojeździe nosiło oznaki choroby tudzież innego osłabienia, czy można było zdarzeniu temu przeciwdziałać.
W praktyce bardzo trudne jest wykazanie przez poszkodowanego, że oderwanie się konaru drzewa było spowodowane niedbalstwem Nadleśnictwa. Zgodnie z art. 6 kodeksu cywilnego, ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne. Poszkodowana spółka musi wykazać, że Nadleśnictwo w sposób nienależyty dokonywało niezbędnych czynności związanych z utrzymaniem drzewostanu w miejscu zdarzenia tak, aby wyeliminować zagrożenia dla bezpieczeństwa osób i mienia. Możliwe jest zatem dojście do wniosku, iż o ile szkoda spółki rolnej jest niewątpliwa, to do jej powstania doszło wskutek nieszczęśliwego wypadku, mającego charakter zdarzenia przypadkowego, za które nikt odpowiedzialności nie ponosi. Jeśli w rejonie zdarzenia występowały gwałtowne zjawiska atmosferyczne, w szczególności porywisty wiatr, to do uszkodzenia mienia mogło dojść wskutek siły wyższej, za którą Nadleśnictwo odpowiedzialności nie ponosi.
Warto też zwrócić uwagę na możliwe uchylenie się od odpowiedzialności przez Nadleśnictwo wobec sytuacji przyczynienia się poszkodowanego do powstania szkody. Jakkolwiek odłamanie się konaru drzewa może pozostawać skutkiem siły wyższej (gwałtownej wichury), o tyle zachowanie poszkodowanej, która pozostawia sprzęt w miejscu niebezpiecznym powinno zostać stosownie ocenione. Szczególnie w kontekście novum jakie stanowią Alerty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, które poprzez SMS jasno komunikowały o zagrożeniu, co więcej wprost przestrzegały, aby „nie zatrzymywać się pod drzewami”.
Artykuł ukazał się w miesięczniku „Głos Lasu” 3/2022